W weekend miałam przyjemność uczestniczyć w zupełnie nowej dla mnie formie aktywności – dogtrekkingu. Dla niewtajemniczonych, jest to rodzaj turystyki z psem, spaceru lub biegu z czworonogiem na lince amortyzującej. To sport dostępny właściwie dla każdego, nawet dla całych rodzin, potrzebny jest tylko (a właściwie aż) pies 🐺

Zawody w Lublińcu

16 kwietnia odbyła się inauguracja Pucharu Polski Dogtrekkingu 2016 w Lublińcu, w którym startowaliśmy w 3-osobowym teamie plus nasza ulubienica – Sonia (to ta czarno-biała słodycz ze zdjęć) 🙂 Ze względu na to, że dla części naszego zespołu to były pierwsze zawody i traktowaliśmy je dość rekreacyjnie, wybraliśmy ponad 15-kilometrową trasę MINI. Warunkiem zaliczenia trasy było zapisanie hasła podanego na każdym z dziesięciu punktów kontrolnych na naszej karcie zawodów.

Początkowe kilometry zapowiadały się dość tłoczno (dowód poniżej). Zresztą wyobraźcie sobie kilkaset osób i prawie tyle samo psów na jednej drodze… 🙂 Jednak od drugiego punktu kontrolnego, ci bardziej ambitni od nas przyspieszyli a spacerowicze zwolnili, przez co zrobiło się luźniej.

5713402b7d0d5_p

źródło: polskatimes.pl

Trasa prowadziła w większości przez malowniczy las, co jest miłą odskocznią dla takiego mieszczucha jak ja. Miejscami bywało dość monotonnie, ale też bez przesady – mijaliśmy przepiękne stawy, łąki, domy w środku lasu. Sceneria idealna na sobotni aktywny wypoczynek 🙂

Nieoczekiwanym wyzwaniem na trasie było przejście przez strumień na wysokości mniej więcej 13-14 kilometra. Ci wyżsi lub bardziej skoczni poradzili sobie bez problemów, ci bardziej spostrzegawczy przeszli kłodą kilkadziesiąt metrów dalej. My skończyliśmy z wodą w butach (w najlepszym przypadku), a nawet błotem na połowie spodni (w tym najgorszym) 😛 Bez problemów poradziła sobie jedynie nasza Sonia, która w każdej możliwej wodzie musi zamoczyć łapki i nie jest to dla niej żaden dyskomfort.

Trasę pokonaliśmy w 3 godziny 46 minut i zajęliśmy zaszczytne 99. miejsce. Dość spacerowo, zwłaszcza, że zaliczyliśmy również ponad 20-minutowy postój przy siódmym punkcie kontrolnym z bufetem. Szczerze mówiąc, pomimo, że staram się prowadzić dość aktywny tryb życia (treningi, rower) to w niedzielę odczuwałam spore zakwasy. Szczególnie od amortyzowania ciągnącego do przodu pieska – przez większość trasy to ja dumnie pełniłam rolę jej przewodnika. I do takiej formy wysiłku mięśnie muszą się przyzwyczaić 🙂

Zrzut ekranu 2016-04-18 o 09.40.04

Wrażenia z dogtrekkingu

Po pierwszym razie mogę śmiało napisać, że dogtrekking to doskonała forma rozrywki zarówno dla psów, jak i ludzi. Podziw wzbudziła we mnie ta ogromna ilość przepięknych psiaków w różnych rozmiarach (od maleńkich Chihuahua do olbrzymich Terierów Rosyjskich). Część z nich to dostojne psy rasowe, jak Alaskan Malamute, czy Border Collie, a inne to śliczne mieszańce, jak np. nasza Sonia. Zaopiekowałabym się wszystkimi 😉

IMG_0791Pod względem organizacyjnym – pierwsza klasa. Nie jest łatwo zapanować nad tak dużą ilością ludzi, a co dopiero czworonogów. Tymczasem psiakom na trasie nie zabrakło wody, zadbano również o stałą opiekę weterynaryjną. A i ci dwunożni, którzy w tym wyjątkowym dniu zeszli na drugi plan, mogli liczyć na stałą dostawę przekąsek (może nie ketogenicznych, ale nie dajmy się zwariować – jak już stosuje się tak wymagającą dietę, prowiant trzeba po prostu wziąć z domu).

Organizatorzy zadbali nie tylko o spacerowiczów, ale również o długodystansowców i oprócz trasy MINI, umożliwili start w dłuższych dystansach:

  • MIDI – 25 kilometrów;
  • LONG – 40 kilometrów;

Czasem trasy krzyżowały się i z dużym podziwem patrzyłam na biegaczy biorących udział w 40-kilometrowym wyzwaniu 😮

Jedyne czego żałuję to fakt, że nie mogliśmy zostać do końca całego wydarzenia, aby zobaczyć wszystkie pokazy, a także odebrać dyplomy. Rozdanie nagród zaplanowane zostało dopiero na 17. My tymczasem z Wrocławia wyruszyliśmy o 6:30 i gdy skończyliśmy spacer przed 14, zwyczajnie zabrakło nam sił na czekanie ponad 3 godziny na wyniki. Mam nadzieję, że uda się to nadrobić w czerwcu, na dogtrekkingu w Trzebnicy 🙂

W zawodach uczestniczyła również reprezentacja Animals Lubliniec z trzema fantastycznymi pieskami do adopcji. Zostawię tu linka, może któreś w Was chciałoby dać dom jednemu z tych słodziaków? 😍 Psy do adopcji w OTOZ Animals Lubliniec.